Ostatni Dzień

Kolejna relacja, tym razem z trzech dni 🙂

Przed przedwczoraj, postanowiliśmy, że z powodu upałów na wycieczkę udamy się wieczorem, tj. koło 19. Udaliśmy się na przełęcz Karkoszczonkę. Droga nie była jakoś bardzo długa, ale momentami była bardzo stroma. Miłym zaskoczeniem było prywatne schronisko na przełęczy, przy którym był oznakowany kran i różne rozmiary misek dla psów  (nasz brytan oczywiście potrzebował największej). Z tej wycieczki nie mam niestety zdjęć (droga była zbyt zajmująca, by coś fotografować), ale myślę, że zdjęcia z przedwczoraj nadrobią straty 🙂

KArkoszczonka

Bina w restauracji trochę się nudziła, a jak wiadomo najlepszym sposobem na zabicie nudy jest sen 🙂

Bina restauracja

Przedwczoraj udaliśmy się trasą wzdłuż Czarnej Wisełki.  Niestety był to rezerwat, więc Bina musiał być na smyczy, ale zbytnio się nie uskarżała. Było bardzo fajnie, głównie dlatego, że na postojach można było sobie brodzić w wodzie 🙂 Suni Wisełka znacznie bardziej podobała się niż „wtorkowa” Soła.

Przy okazji wpisów o majówce pisałam, że Bina lubi nurkować, czyli zanurzać kufę i puszczać bąbelki nosem. Jednak tym razem pobiła samą siebie, zanurzając całą głowę (co udało nam się uchwycić).

Bina głowa pod wodąOczywiście było dużo ganiania za patyczkami, jednak ten nie były tak fajne, bo były nasiąknięte i tonęły.

Bina szukanie 3

Bina szukanie 2

Bina szukanie 1

Mokra kura

Bina wisla (mokra kura)

Bina wislaA tu w kawiarni (nie mogłam się powstrzymać, żeby nie dodać czegoś „od czapy”:))

Bina prezydent

Wczoraj odbyliśmy chyba straszniejszą trasę. Najpierw do schroniska Szyndzielnia, a potem z Szyndzielni do schroniska Klimczok . Cała wycieczka trwała około 6 godzin. Jednak mieliśmy ogromne szczęście, gdyż burza, która przewalała się wczoraj prze Beskidy, złapała nas na 30 minutowej drodze między schroniskami (trochę nadłożyliśmy drogi, by zejść z grani). Błyskawice były niesamowite, i niesamowicie straszne. Bina grzmotami się w ogóle nie przejmowała, ale gdy lunął deszcze bardzo jej się to nie spodobało. W schronisku Rozłożyliśmy Binie kocyk między nami, gdzie się spokojnie rozłożyła. Jednak w spokoju nie może konkurować z naszym sąsiadem – szorstkowłosym jamnikiem z ławki obok. Widać było, że to wytrawny traper (zresztą tak jak jego pani, która miała dla niego przygotowany ręcznik), którego nic nie ruszy, nawet burza z piorunami. Gdy wyruszyliśmy w drogę powrotną, niebo tylko „poburkiwało”, więc nie było źle 🙂

Bina plecy

Wiadomo, że postój nie jest po to, by odpoczywać

Bina postój

Nasz szlak

Szlak

Las, po burzy i ulewie

las 2

las 1

Reklamy

3 thoughts on “Ostatni Dzień

  1. Super!
    Widzę,że na wakacjach się podoba 🙂
    Ja cały czas studiuję wzorzec JRT 😀
    Świetne zdjęcia! (jak zwykle :P) 🙂
    Bardzo podoba mnie się zdjęcie, gdy Bina tylko przypadkiem wkłada głowę do wody 😀
    Super!
    Pozdrawiam!

  2. Cieszę się, że Ci się podoba 🙂 A z tym zdjęciem z głową w wodzie, to nie wiem jakim cudem udało nam się zrobić zdjęcie, bo zwykle gdy dzieje się coś fajnego (bardzo szybko) to mamy pecha co do zdjęcia.
    Ja właśnie wróciłam do Warszawy (szybki Internet!) więc będę mogła z Tobą popisać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s