Ta lepsza szkoła

Dziś poszłam z Biną (po długiej przerwie) do szkoły. Nie zapomniała  tak dużo jak by mogła, problem jedyny miała z komodami w marszu [tupu, tupu (razem) tupu, tupu, waruj, tupu, tupu (sama) :)]. Ale na koniec ćwiczeń i ten zastój ruszył. Ćwiczyliśmy na torze R-O. Bina nie popełniała błędów, tylko ja np. znak „Przywołanie, Noga (L), Marsz” pomyliłam z „Przywołanie, Noga (P-L), Marsz”, albo gdy stanęłam przed znakiem z napisem „Leżeć”, wydałam komendę tej właśnie treści, choć Bina reaguję na „waruj”. W ten sposób traciłam czas. Jedyne co mnie pociesza to to, że sama te błędy wychwyciłam i poprawiałam 🙂

Na koniec, ćwiczyliśmy na torze agility. Jest to mój ulubiony sposób zakończenia, bo zawsze jest wesoło! Dziś pierwsze miejsce za najweselsze przejście dostaje ode mnie Ozi, Syberian Husky, który przez niskie przeszkody przeskakiwał tak, że leciał prawie nad słupkami bocznymi. Widocznie skakanie bardziej mu pasowało, niż chodzenie przez tunel, bo jego też przeskoczył 🙂

Kiedyś pisałam, że Gemma jest na szkoleniu jedną z nielicznych koleżanek Biny (ze względu na rozmiar), dziś udało nam się uwiecznić ich zabawę na kilku zdjęciach.

Bina agi 1

Bina agi 2

Bina agi 3

Bina agi 4

Bina agi 5

Bina agi6

Z Gemmą 🙂

Bina i gemma 2

Liczy się praca ciałem

Bina i gemma 3

Bina i gemma 4

Bina i gemma

W tunelu (naszym ulubionym)

Bina tunel 1

Bina tunel 2

Bina tunel 3

A na koniec trzeba się schłodzić – w rowie

Bina szkolenie rów

Bina szkolenie rów 2

Uśmiechnij się!

Humory gasną. Dlaczego? Bo już niedługo rok szkolny. Tylko Bina tego nie rozumie i przesyła wszystkim smutnym szczery uśmiech 🙂

jeden kiel

Jeśli te pół uśmiechu nie starczy…

kly

Dobrze, że wielu ludzi ma przy sobie takiego wesołka

razem

Na naukę nigdy nie jest za późno

Dziś sobota! Czyli już tydzień odkąd wróciliśmy z Beskidów. Ostatnie 7 dni spędziliśmy na Mazurach, jest to kolejna wypoczynkowa część naszych wakacji. Bina jednak na brak atrakcji nie narzeka, bowiem ma tutaj starszą koleżankę (sześcioletnią sealyham terrierkę – Rozalkę). Nasza sunia, która przedtem nie mieszkała z żadnym psem, musiała się sporo nauczyć – jak razem mieszkać, jak zapraszać do zabawy, jak uspokajać Rozalę, jak przechodzić koło nie swojej miski. Pierwsze trzy dni to była właśnie nauka i wtedy dochodziło do mniej przyjemnych spięć. Teraz psy potrafią współegzystować, a nawet się bawić. Zabawa polega na tym, że sunie biegają obok siebie, Bina uwieszona zębami brody lub futra Rozalii, a Rozala po prostu biega co jakiś czas skubiąc uszy Biny. Gdy nasza sunia czuje, że zabawa staje się zbyt żywiołowa (dosyć niespodziewanie) kładzie się brzuchem do góry, a gdy zostanie dobrze obwąchana, a jej uszy dobrze obślinione zabawa zaczyna się znowu.

Bina i Roza 1

Bina i Roza 2

Bina i Roza 3

Bina i Roza 5

Bina i Roza 4

Bina i Roza 6

Bina i Roza 8

Bina i Roza 7

Bina i Roza 9

Bina i Roza 10

Bina i Roza 11

Bina i Roza 12

Bina i Roza 13

Bina i Roza 14

Bina i Roza 15

Ostatni Dzień

Kolejna relacja, tym razem z trzech dni 🙂

Przed przedwczoraj, postanowiliśmy, że z powodu upałów na wycieczkę udamy się wieczorem, tj. koło 19. Udaliśmy się na przełęcz Karkoszczonkę. Droga nie była jakoś bardzo długa, ale momentami była bardzo stroma. Miłym zaskoczeniem było prywatne schronisko na przełęczy, przy którym był oznakowany kran i różne rozmiary misek dla psów  (nasz brytan oczywiście potrzebował największej). Z tej wycieczki nie mam niestety zdjęć (droga była zbyt zajmująca, by coś fotografować), ale myślę, że zdjęcia z przedwczoraj nadrobią straty 🙂

KArkoszczonka

Bina w restauracji trochę się nudziła, a jak wiadomo najlepszym sposobem na zabicie nudy jest sen 🙂

Bina restauracja

Przedwczoraj udaliśmy się trasą wzdłuż Czarnej Wisełki.  Niestety był to rezerwat, więc Bina musiał być na smyczy, ale zbytnio się nie uskarżała. Było bardzo fajnie, głównie dlatego, że na postojach można było sobie brodzić w wodzie 🙂 Suni Wisełka znacznie bardziej podobała się niż „wtorkowa” Soła.

Przy okazji wpisów o majówce pisałam, że Bina lubi nurkować, czyli zanurzać kufę i puszczać bąbelki nosem. Jednak tym razem pobiła samą siebie, zanurzając całą głowę (co udało nam się uchwycić).

Bina głowa pod wodąOczywiście było dużo ganiania za patyczkami, jednak ten nie były tak fajne, bo były nasiąknięte i tonęły.

Bina szukanie 3

Bina szukanie 2

Bina szukanie 1

Mokra kura

Bina wisla (mokra kura)

Bina wislaA tu w kawiarni (nie mogłam się powstrzymać, żeby nie dodać czegoś „od czapy”:))

Bina prezydent

Wczoraj odbyliśmy chyba straszniejszą trasę. Najpierw do schroniska Szyndzielnia, a potem z Szyndzielni do schroniska Klimczok . Cała wycieczka trwała około 6 godzin. Jednak mieliśmy ogromne szczęście, gdyż burza, która przewalała się wczoraj prze Beskidy, złapała nas na 30 minutowej drodze między schroniskami (trochę nadłożyliśmy drogi, by zejść z grani). Błyskawice były niesamowite, i niesamowicie straszne. Bina grzmotami się w ogóle nie przejmowała, ale gdy lunął deszcze bardzo jej się to nie spodobało. W schronisku Rozłożyliśmy Binie kocyk między nami, gdzie się spokojnie rozłożyła. Jednak w spokoju nie może konkurować z naszym sąsiadem – szorstkowłosym jamnikiem z ławki obok. Widać było, że to wytrawny traper (zresztą tak jak jego pani, która miała dla niego przygotowany ręcznik), którego nic nie ruszy, nawet burza z piorunami. Gdy wyruszyliśmy w drogę powrotną, niebo tylko „poburkiwało”, więc nie było źle 🙂

Bina plecy

Wiadomo, że postój nie jest po to, by odpoczywać

Bina postój

Nasz szlak

Szlak

Las, po burzy i ulewie

las 2

las 1

W góre i w dół

Od dwu dni jesteśmy w Beskidach i mamy za sobą dwie wycieczki. Wczoraj wspięliśmy się na najwyższą górę Beskidu Śląskiego. Na początku podejście było tak strome, że Bina odpuściła sobie szukanie patyczków, dopiero gdy droga stała się łagodniejsza sunia zaczęła traktować to jak normalny spacer tj. szukała patyków i „zaganiała stado”. Była też niestety godzina, którą musieliśmy spędzić, nie w zacienionym lesie, a na odsłoniętym stoku, co Binie niezbyt się podobało gdyż kamienie (którymi usiana była droga) zaczęły ją parzyć w łapki. Oczywiście mieliśmy też postoje, podczas których Bina poganiała nas swoim szczekiem. Podsumowując, w poniedziałek zdobyliśmy 1257 metrów.

Za to dziś wypoczywaliśmy nad rzeką Sołą. Sunia na początku ograniczyła się do zamoczenia łapa, ale potem już się zanurzyła i chyba całkiem jej się podobało. Jedyne co ją ograniczało do silny prąd, ale sunia jest akurat takiego wzrostu, że wystarczy wejść dwa kroki od brzegu, a już zanurzona była po klatkę piersiową.
To na razie tyle!
Pozdrowienia z Beskidów!

Szczyrk (niestety jedyne zdjęcie z poniedziałku)

Bina rzeka siad

Bina rzeka kp

Bina kamienie rzeka

Bina rzeka

Bina rzeka 2

Bina kamienie rzeka 2

Bina kamienie

Sto lat

Czwarty sierpnia. Czyli……. urodziny Biny! Nasza sunia ma już dwa lata a cały czas myślę, że kupiliśmy ją tej jesieni. Oczywiście jubilatka dostała ode mnie prezent – zabawkę, ale rodzice mnie przebili, gdyż właśnie dziś pojechaliśmy w Beskidy! No ale teraz trzeba się trochę cofnąć w czasie a konkretnie, do początku października 2011 roku, bo wtedy przyjechała do nas Bina.

Po odbiór Biny przyjechaliśmy (o ile się nie mylę) w pierwszy piątek października. Ja i moja siostra wróciłyśmy już ze szkoły i czekałyśmy na mamę która miała z nami pojechać do hodowli. Gdy w końcu byliśmy w komplecie zabraliśmy ze sobą wymoszczony transporter (dużo za duży – przedtem używała go Gaja – dorosły West Highland White Terrier).  W domu naszej Pani Hodowczyni, wpierw powitały nas mama i ciocia Biny i w końcu same szczeniaki. Po rozmowie i formalnościach otrzymaliśmy wyprawkę i mogliśmy zabrać naszego szkraba do domu. Pod czas drogi w samochodzie zaczęło dziwnie pachnąć, a po dotarciu pod nasz dom, okazało się, że moja teoria była słuszna – Bina wtedy pierwszy raz zwymiotowała. Od tamtej pory wozimy ją na kolanach a nie w transporterze. Po wejściu do mieszkania, Bina gruntownie się posiusiała, a ja starałam się ją zabawiać, jednak ta mała parówka była zbyt skołowana by coś robić więc wsadziliśmy ją do kojca w salonie, a sami zasiedliśmy na kanapie. I tak bezustannie na nas patrząc Bina zapadła w swój pierwszy sen w nowym domu.

Piękny pierwszy dzień, prawda? A właściwie wieczór.

No a teraz, rzecz jasna, czas na zdjęcia 🙂

bina sen 4 phsh

kocyk

Sunia szybko zrozumiała, że jej pomoc jest w domu nie zbędna

Wriertarka

szafka

Pierwszy leśny spacer

lasek

lasek 3

lasek 2

Na pierwszych feriach

Ferie bina stoj

frie iglo

ferie podróż

Czy aktualne zdjęcia dodawać? W końcu jest ich pod dostatkiem, na blogu. Może tylko te dwa.

Bina kot

Bina kot 2

Początek psich wakacji

Wakacje Biny w końcu się zaczęły. Mianowicie wczoraj wyjechaliśmy. Biny mini tor agility jest już rozstawiony, tak samo jak mój basen :). Najtrudniejsze było jednak przygotowanie terenu. To też w borze sosnowym, zazwyczaj jest dużo szyszek, które mogłyby uszkodzić sunie podczas skoku przez przeszkodę lub innej akrobaci. Dlatego wpierw trzeba było zgrabić wszystkie, kochane przez Binę, szyszunie i patyki. Na szczęście wszystko jest już gotowe, i czeka na przyszłego, małego sportowca. Niestety mój basen ( którego bardzo długo szukaliśmy – nie mógł być dmuchany) również został zaszczycony obecnością Binki. Może zaczniemy trenować dog diving :)?
Jak na razie sunia jest bardzo zadowolona z tej relaksacyjnej części naszego wypoczynku (aktywny tydzień jeszcze przed nami). Jedyne co nie odpowiada naszej małej urlopowiczce, to to, że nie spakowaliśmy jej własnego, prywatnego fotela (który pełni także funkcje legowiska). Bagaż naszego piątego członka rodziny i tak zajmował sporo miejsca (dry bed, dwa kocyki, pluszowy kot, frisbee, gumowa świnka, dwie paczki smakołyków, i foliówka ciasteczek i dwie miski), więc fotel po-prostu nie chciał się zmieścić 🙂
Jeszcze jednak informacja. Binka zaskarbiła sobie przyjaźń kilku nowych kolegów. Z jednym porozumiewa się tylko głosowo – pieskiem z sąsiedztwa, a z innymi bawi się w ogródku, a nawet w domku. Niestety chodzi mi o robale, zabawa jest raczej jedno strona. Pasikonik ucieka, Bina go goni, ćma próbuje odlecieć, Bina ją goni… I tak minęły nam pierwsze dni.

Bina pyszczek

Bina spacer 1

Groź wilczur tuż przed szczeknięciem 🙂

Bina spacer 2 patyk

Bina i patyk jej rozmiaru

Bina spacer 3 patyk

Bina spacer 4 patyk

Przed atakiem na łydki

Bina spacer 6 patyk

Bina spacer 22

Bina spacer 5 patyk

Bina spacer 7

Bina spacer 8

Bina spacer 9

Bina spacer 10 laka

Bina – mała krówka, pasie się na łące

Bina spacer 11 laka

Bina spacer 13 laka

Bina spacer 14 laka

Bina spacer 15 laka

Bina spacer 16 laka

Bina spacer 17 laka

Bina spacer 18

Bina spacer 19

Bina spacer 20

Bina spacer 21

Bina spacer 23 bieg

Bina spacer 24

A tu : zdjęcia z przeszkód

Bina przeszkoda1

Bina przeszkoda 2

Bina przeszkoda 3

Bina przeszkoda 4  Bina przeszkoda 6

Bina przeszkoda 5  Bina przeszkoda 8

Bina przeszkoda 7